Turniej to nie wieczorna sesja
W lidze liczy się przelicznik kul w trzech sesjach po dwadzieścia minut — nie jeden wielki hit. Wygrywa powtarzalność, nie szczęście, i właśnie to zmienia sposób przygotowań.
Pierwszy turniej przegrałem właśnie dlatego, że trenowałem „na czuć”. Drugi wygrałem trzema rundami — robiło się nudno, a nuda to cel.
Tydzień przed: rozpoznanie
Automaty turniejowe losuje się tydzień wcześniej — idź i graj na nich, ale nie po to, by je „ogryzać”. Zapisuj przelicznik co dziesięć minut; szukasz wariancji maszyny, nie wygranej.
W tygodniu turnieju wpisani zawodnicy mają dwie godziny treningu gratis dziennie — użyj ich. To najtańsza forma rozpoznania, jaka istnieje.
Budżet kwalifikacji
Policz wpisowe, treningi i kule „poza turniejem” — cała runda kosztuje realnie 150–250 zł. Zawodnicy bez budżetu grają nerwowo i to widać w trzeciej sesji.